Z historii afrykańskiej piłki. Drużyna wolności zagrała w Polsce

MOHAMED MAOUCHE GRAŁ RAZEM ZE SŁYNNYM RAYMONDEM KOPĄ. GRAŁ TEŻ W ALGIERSKIEJ DRUŻYNIE WOLNOŚCI. FOT. M.ZICHLARZ

Prawie dokładnie 60 lat temu doszło do bezprecedensowej sytuacji w piłkarskim świecie, grupa piłkarzy mających algierskie korzenie potajemnie opuściła Francję, żeby wesprzeć walkę swojego kraju o niepodległość. Ta „drużyna wolności” grała też w Polsce. Pisałem o tym zespole w książce „Afryka gola!”, pisałem na blogu. Jej historia wciąż jest dla wielu nieznana. Ja, podczas swojego pobytu w Algierii miałem przyjemność długiej rozmowy z jednym z jej zawodników Mohamedem Maouchem. Spotkałem się z nim w jego domu, nieopodal Stadionu Narodowego w Algierze im. 5 lipca 1962 roku. Oto ta historia… Tekst ukazał się w ostatni czwartek w katowickim „Sporcie”.

Rezygnują z gry na mundialu

Jest kwiecień 1958 roku. Trwają intensywne przygotowania do szóstych finałów mistrzostw świata, które za kilka tygodni rozpoczną się na boiskach w Szwecji. W tym samym czasie w Algierii trwa brutalna wojna. Francuzi nie chcą się zgodzić na oddanie władzy miejscowym w swojej kolonii. Jedna masakra goni drugą. Giną nie tylko wojskowi, ale też cywile. Ofiary są po obu stronach. Nie pomagają apele urodzonego w Algierii słynnego filozofa i pisarza Alberta Camus, laureata literackiej Nagrody Nobla o zaprzestanie atakowania cywilów. Konflikt tylko eskaluje. Giną dziesiątki tysięcy Algierczyków i Francuzów.

Walka toczy się na wszystkich frontach. Także tym propagandowym. Kierujący na miejscu walką zbrojną Front Wyzwolenia Narodowego (FLN) wzywa na pomoc profesjonalnych algierskich futbolistów, grających we francuskiej lidze. Mają się stawić w Tunisie (Tunezja niepodległość uzyskała w 1956 r.), gdzie powstaje „drużyna wolności” i gdzie przebywa wielu uchodźców z ogarniętej wojną Algierii.

W tamtym czasie zawodnicy mający arabskie korzenie są już licząca się siłą na boiskach nad Sekwaną i Loarą. W pierwszej i drugiej lidze gra ponad 50 piłkarzy mających algierskie pochodzenie. Kilku z nich należy zresztą do ścisłej czołówki. Na MŚ przed czterema lat w 1954 roku w Szwajcarii, w ekipie „Trójkolorowych” grał Abdelaziz Ben Tifour. Teraz bliscy wyjazdu na kolejny mundial są świetny napastnik AS Saint-Etienne Rachid Mekhloufi oraz obrońca Mustapha Zitouni z AS Monaco. Tymczasem 14 kwietnia 1958 roku, potajemnie przez Szwajcarię, z grupą wielu innych zawodników wyjeżdżają do Tunisu, aby dołączyć do „drużyny wolności”. Francuzi są w szoku. Piłkarze mają przecież profesjonalne kontrakty, a Mekhloufi i Zitouni szykowani są do wyjazdu na mundial. Tymczasem wybierają inną drogę, rezygnują z szansy gry na mundialu i z wielkiej międzynarodowej kariery, wolą pomóc walczącemu o niepodległość krajowi.

Pić jak Polak

Nieopodal głównego stadionu w Algierze o nazwie „5 lipca 1962 roku” (dzień niepodległości Algierii), spotykam się w domu z Mohamedem Maouchem. To były piłkarz słynnego Stade Reims, jednego z najlepszych europejskich klubów w połowie lat 50. Ta francuska drużyna była rywalem Realu Madryt w pierwszym finale Pucharu Europy Mistrzów Krajowych w 1956 roku w Paryżu. Maouche trafił tam właśnie w tamtym roku z kolonialnego klubu AS Saint-Eugene z Algieru. W Stade Reims grał z takimi zawodnikami, jak Raymond Kopaczewski, Just Fontain czy Michel Hidalgo. – Nie tylko z nimi. W tamtym czasie rzadko się zdarzało, żeby we francuskim klubie nie było dwóch czy trzech zawodników z polskim rodowodem. Kopaczewski, Głowacki, Zymziak, Cisowski, Wisniewski, Tylewski, Oleksiak. To była elita ligowego futbolu we Francji, a także siła francuskiej reprezentacji. Wspaniali ludzie, z mocnymi głowami. Ile oni potrafili wypić! Mówiło się wtedy „pić, jak Polak” – wspomina z uśmiechem 82-letni dziś Maouche.

Więzienie zamiast boiska

Sam dołączył do algierskiej drużyny FLN później. Pytam go czy brał udział w meczach, jakie Algierczycy rozegrali w czerwcu 1959 roku na polskich boiskach z ŁKS w Łodzi i z Polonią w Bydgoszczy. – Nie, bo byłem wtedy w więzieniu we Francji – tłumaczy były gracz Stade Reims.

- Kiedy trafiłem do Francji z klubu z Algieru musiałem podpisać taką umową, która sprawiała, że oprócz gry w klubie byłem też reprezentantem wojskowej reprezentacji. Opuszczając to państwo zostałem uznany, jako dezerter. Sprawa była polityczna. Zatrzymano mnie na granicy ze Szwajcarią, gdzie mieliśmy, mówię tutaj o piłkarzach algierskiego pochodzenia grających we Francji, zbiórkę. Zostałem aresztowany i osadzony w więzieniu. Dopiero po tym, jak skończył mi się okres francuskiej służby wojskowej wyjechałem – tłumaczy.

W więzieniu najpierw osadzony był w Paryżu. Siedział tam przez 10 dni. Potem przeniesiono go to Tours, a stamtąd do Chamonix, gdzie było wojskowe więzienie, 6 metrów śniegu, ponad 3000 metrów na poziomem morza, minus 20, minus 25 stopni, ale do tego piękne widoki, m.in. na Mount Blance.

- Wokół więzienia pełno min czy kamer, żeby nikt nie uciekł. Praktycznie niemożliwe było wydostanie się stamtąd – opowiada.

Maouche wspomina jednak, że dało się przeżyć. – Prezydent klubu w którym grałem Stade Reims był generałem i przeciwnikiem wojny w Algierii. Dzięki temu miałem tam znośne warunki – dodaje.

Nie można robić zdjęć

Wyszedł i dołączył potem do tej algierskiej „drużyny wolności”. W ilu meczach zagrał? – W około dziesięciu, bo przez pierwsze 2,5 roku nie mogłem grać. Mieliśmy kilka tournée. Jedno z nich wiodło przez takie kraje, jak Bułgaria, Jugosławia, Rumunia, Czechosłowacja, Węgry, Polska do ZSRR. Drugie się nie powiodło, bo zatrzymano nas na Węgrzech. Były też spotkania z drużynami z Bliskiego Wschodu, jak Libia, Jordania, do tego spotkania z Marokiem, Tunezją, a nawet z Wietnamem czy Chinami. Łącznie drużyna FLN rozegrała 91 meczów – mówi Mohamed Maouche, który mimo sędziwego wieku trzyma w Algierze pieczę nad archiwum i wspomnieniami tej niesamowitej drużyny.

Biuro tej drużyny FLN mieściło się w Algierze przy ulicy Rui Mohamed Taleb, to przy najstarszej części miasta o nazwie Kasba, która otoczona była i wciąż jest murem, tak jak u nas średniowieczne miasta. Na budynku widnieje jeszcze szyld, że tutaj jest biuro piłkarskiego zespołu FLN, „drużyny wolności”. Chcę zrobić zdjęcie, ale natychmiast interweniuje siedzący w samochodzie mężczyzna. To tajniak. Jak mówi naprzeciwko są wojskowe koszary, żadnych zdjęć, ucina krótko.

ARCHIWALNE WYCINKI Z KATOWICKIEGO „SPORTU” Z CZERWCA 1959 ROKU.

W Polsce mieli kłopoty

„Drużyna wolności” FLN z Ben Tifourem, Mekhloufim, Zitounim czy Maouchem rozgrywała swoje spotkania przez cztery lata. Osiągnęła kilka znaczących rezultatów. W 1961 roku pokonała Jugosławię 6:1, Rumunię 5:2 oraz zremisowała z silną ekipą Węgier 2:2.

Co ciekawe nie najlepsze wspomnienia wywiozła z Polski. I nie chodzi tylko o przegraną w spotkaniu z ŁKS Łódź 16 czerwca 1959 roku. Jak się okazuje, w naszym kraju doszło do skandalu. Pisał o tym w swojej książce „Dribbleurs de l’independence” Michel Nait-Challal.

Nasze władze nie chciały ryzykować sankcji ze strony FIFA czy pogorszenia relacji z Francją i nie wyraziły zgody na to, żeby Algierczycy mogli wystąpić pod swoją flagą. Do tego zawodnicy, przyzwyczajeni do francuskich warunków, w komunistycznej Polsce natrafili na inny świat. Umieszczono ich w budynku urągającym zawodowym graczom. Nie obyło się bez protestów. W Łodzi goście z Afryki Północnej przegrali z urzędującym mistrzem Polski ŁKS-em 4:5. Dwa gole dla łodzian zdobył Soporek. Dla gości trafił m.in. świetny Mekhloufi.

- Polacy, ci z którymi grałem we Francji, jak Wisniewski czy Zymziak rozumieli naszą sytuację, bo większość z nich czy też ich rodziców była emigrantami. Rozumieli walką, którą wtedy toczyliśmy. Mogliśmy liczyć na ich pomoc i wsparcie – opowiada Maouche, który grał jeszcze potem we Francji, żeby następnie wrócić do Algierii.

ZOBACZ WIĘCEJ Z HISTORII AFRYKAŃSKIEJ PIŁKI

Polscy trenerzy w Afryce

Uczył ich grać

Najwyższe wygrane w historii

Tak grali w mundialach

Najwyższe przegrane w MŚ

Bafana Bafana – od chwały do katastrofy

Polityka i futbol w Egipcie

Kłopoty w eliminacjach mistrzostw świata

Powstanie Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej

Zrezygnowali z gry na mundialu

Komplementował go sam Pele

Latający Egipcjanin

Kolonialiści futbol i… Ernest Wilimowski

Mundial bez Afryki Północnej?

Na tropach Eusebio w Mozambiku

Pierwszy na polskich boiskach

Mario Coluna

Zagrają po raz pierwszy

Kazał stracić pisarza

Jubileuszowy mecz Kasperczaka

Tak wspominają Henriego

Najlepsi trenerzy

Dramatyczny finał

Trochę Afryki pod Wawelem

Pierwszy zagrał w Afryce. Historia Roberta Gaszyńskiego

Jak Blatter wykiwał Czarny Ląd

Z kolonii do Benfiki

Jak Polska z Nigerią grała o finał

17 pchnięć nożem

Mógł wylądować z kuzynką w łóżku

Oskarża trenera o rasizm

Historyczne trafienie Edera

Olimpijskie złoto dla Super Orłów

Przełożone Puchary Narodów

Lotnicza katastrofa reprezentacji Zambii

Lwowiak, który jest legendą w Algierii

Przychodzili dotknąć czarnej skóry

Ten wpis zostal opublikowany w środa, Kwiecień 25th, 2018 o 06:30 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

 

Zamiesc komentarz