Wywiad. „Lamouchi ma swój plan”

TUNEZJA MOŻE BYĆ NASZYM PIERWSZYM RYWALEM NA MŚ W AMERYCE. FOT. ANDREW SURMA

Federation Tunisienne de Football podała sparingpartnerów i daty meczów Orłów Kartaginy, które przygotowują się do mistrzostw świata. Przypomnę, że jeżeli przejdziemy marcowe baraże, to będzie to nasz pierwszy rywal w amerykańskim mundialu (14 czerwca). Gramy z Albanią, a potem na wyjeździe ze zwycięzcą z pary Ukraina – Szwecja.

Nowy selekcjoner Sabri Lamouchi, w przeszłości 12-krotny reprezentant Francji, mający tunezyjskie korzenie i paszport, zadebiutuje pod koniec marca w Kanadzie. Tunezyjczycy w Toronto zagrają 28 marca z Haiti, a trzy dni później w tym samym mieście ze współgospodarzem MŚ Kanadą. Przed samymi mistrzostwami będą się przygotowywać w Europie, gdzie 1 czerwca zagrają we Wiedniu z Austrią, a 6 czerwca w Brukseli z Belgią. Pierwszy mecz na MŚ 14 czerwca z kimś ze ścieżki barażowej Polska/Albania – Ukraina/Szwecja. W grupie F rywalem Orłów Kartaginy, a wierzymy, że także i nas, będą jeszcze Holandia i Japonia. Tunezja z rywalem z Azji gra 20 czerwca, a pięć dni później z Oranje.

Na temat reprezentacji Tunezji, jej nowego selekcjonera i sytuacji w tamtejszej piłce rozmawiam z Ali Farchatem, dziennikarzem Deutsche Welle, pracującym we francuskojęzycznej sekcji. Aliego spotkałem na Pucharze Narodów w Maroku. Na Coupe d’Afrique, jak ja, był kolejny raz. Ma tunezyjskie korzenie i wiele wie na temat futbolu na Czarnym Lądzie. Oto rozmowa.

Po zwolnieniu ze stanowiska selekcjonera Sami Trabelsi nowym trenerem reprezentacji Tunezji został były reprezentant Francji Sabri Lamouchi. Jak skomentowałbyś tą nominację?

- Coś więcej będzie można powiedzieć po tym, jak zobaczymy pierwsze powołania, jacy zawodnicy znajda się w reprezentacji ponieważ na ostatni Puchar Narodów niektórzy zostali powołani tylko dlatego, żeby ich kluby otrzymały za to ekstra kasę… Taka jest prawda. To dlatego na pucharze w Maroku Tunezyjczycy mieli aż czterech bramkarzy…

Wierzyć się nie chce!

- No dokładnie tak było. Głównym problemem było to, że Sami Trabelsi był dla wielu doskonałą osobą. Mówię tutaj o ludziach z Federation Tunisienne de Football dla których selekcjoner był zabawką, bezwolnie wykonując polecenia działaczy. Z Sabri Lamouchi już tak nie będzie, to inny szkoleniowiec, inna osoba. Przez nikogo nie będzie wkorzystany. Jeśli mamy mieć w przypadku Tunezji z nowym otwarciem, ze świeżym startem i pozbyć się wszystkich problemów, to tak pewnie będzie i gracze pokroju Ferjan Sassi [kapitan reprezentacji na Pucharze Narodów w Maroku – przyp. red.], który mimo wieku i doświadczenia nie ma zdolności lidera, to oczekujesz lepszej atmosfery, a co za tym idzie lepszej gry narodowego zespołu.

Pierwsze decyzje nowy selekcjoner już podjął, prawda?

- Tak. Przykładowo, w sztabie szkoleniowym znalazło się miejsce dla Wahiba Khazri, byłej gwieździe reprezentacji, który został analitykiem. Ma dyplom, uczył się tego plus oczywiście wielkie piłkarskie doświadczenie [Khazri ma rozgranych 75 meczów w reprezentacji Tunezji i 25 bramek – przyp. red.]. Jedyny problem, to czy federacja da nowemu selekcjonerowi odpowiednio dużo czasu i przestrzeni do swobodnej pracy, bo Sabri Lamouchi ma swój plan na prowadzenie Tunezji.

Z Tunezją możemy zagrać 14 czerwca na MŚ. Obawiać się?

- Nie mamy w tej chwili takich gwiazd, jak przykładowo przed laty grającego z powodzeniem w Ajaksie Hatema Trabelsi czy Youssefa Msakni, który jednak grę w Europie poświęcił dla  pieniędzy w Katarze. Na teraz największą gwiazdą jest defensywny pomocnik Ellyes Skhiri z Eintrachtu Frankfurt. Nie ma u nas piłkarzy pokroju Salaha, Hakimiego, Mahreza. Możemy rywala zaskoczyć takim team spirit. Tutaj na pewno duża rola nowego szkoleniowca.

Rozmawiamy o tunezyjskiej piłce, ale nie mogę też nie zapytać o finał Maroka z Senegalem, który skończył się skandalem i rozgrzewa kibiców do dziś. Byłeś na miejscu, relacjonowałeś wszystko dla Deutsche Welle. Jak oceniasz to co się wydarzyło w Rabacie w finale Pucharu Narodów?

- To napięcie przed tym decydującym spotkaniem rosło z każdą godziną. Byłem na meczach Senegalczyków w Tangerze, kiedy grali tam z Sudanem, Mali i z Egiptem. Przez Marokańczyków byli tam przyjęci wspaniale, jak bracia. No i nagle przed tym nieszczęsnym finałem wszystko się odwróciło. Patrzę na to tak: pierwszy błąd popełnił Senegal, który ogłosił, że z Tangeru do stacji Rabat Agdal przyjeżdża pociągiem szybkich prędkości. To oczywiste, że w takiej sytuacji, kiedy wszyscy wiedzieli o której będą w stolicy Maroka, to pojawi się na stacji wielu kibiców. Można się było spodziewać, że w takiej sytuacji ochrona nie sprosta zadaniu i będą kłopoty. Tak było. Senegalczycy za to wszystko obwinili gospodarzy, Marokańczyków. Potem wyszła sprawa zakwaterowania i treningów w ośrodku, gdzie trenowali też ich niedzielni rywale. Trener Pape Thiaw za wszystko winił miejscowych.

Złość w jednych i drugich narastała… Jak to na miejscu wyglądało?

- Było tylko bardziej nerwowo, ale nie między kibicami obu stron. W finale też do momentu doliczonych minut było okej. Potem się zaczęło, decyzja sędziego o fauli na Hakimi i nie uznany gol Senegalu, a potem karny dla Maroka. Decyzja nawet zgodna, ale złe było to, że Brahim Diaz swoim  zachowaniem wymusił na arbitrze podjęcie takiej decyzji. Potem złe było to, że fani z Senegalu zaczęli bójkę z ochroną na stadionie, że dziennikarze z Maroka chcieli bić swoich senegalskich odpowiedników, a na konferencji wybuczany został Pape Thiaw…

ALI FARCHAT. FOT. DW

AFRYKAŃSCY FINALIŚCIE MŚ 2026

ALGIERIAPotrafią zaskoczyć

EGIPT – Ostatnia szansa Salaha

GHANA – Coś do udowodnienia

MAROKO – Iść za ciosem

REPUBLIKA ZIELONEGO PRZYLĄDKA – Wyspiarska sensacja

RPA – Mają swoje atuty

SENEGAL – Mistrzostwo zobowiązuje

TUNEZJA – Nasz pierwszy rywal?

WYBRZEŻE KOŚCI SŁONIOWEJ – Nie jadą na wakcje

Ten wpis zostal opublikowany w poniedziałek, Luty 2nd, 2026 o 14:38 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

 

Zamiesc komentarz