Korespondencja z Algierii. Więcej niż mecz

MECZE JS KABYLIE NA SWOIM STADIONIE MAJĄ SWOJĄ DRAMATURGIĘ. TAK TEŻ BYŁO WE WTOREK. FOT. M.ZICHLARZ

Mam czy miałem już doświadczenie z meczów z Afryce Północnej. Byłem na Pucharze Narodów w Tunezji w 2004 roku czy dwa lata później w Egipcie, gdzie mecze gospodarzy oglądało na stadionie w Kairze 80 tys. ludzi. W listopadzie 2012 roku pojechałem na finał Afrykańskiej Ligi Mistrzów do Tunisu na spotkanie Esperance – Al-Ahli. Czegoś takiego jednak, jak podczas ligowego starcia JS Kabylie z Mouloudią Alger nie przeżyłem. Niby było to zwykłe ligowe spotkanie, jakich na świecie wiele. Dla Kabylów było to specjalny mecz.

Raz, że ten najbardziej utytułowany klub w historii algierskiej piłki, 14 tytułów mistrza kraju, dwa klubowe mistrzostwa kontynentu, zdobyte zresztą przez polskiego trenera Stefana Żywotko, broni się przed spadkiem, a poz tym we wtorek rywalizował ze znienawidzonym przeciwnikiem ze stolicy.

Trener Żywotko, nawet teraz, kiedy po latam pytam go o rywalizację z tym przeciwnikiem, to wzdryga się i denerwuje.

To Tizi Wuzu, oddalonego o około 120 km od Algieru, pojechałem z Maherem Mezahi. To dziennikarz, który pisze m.in. dla BBC czy ESPN. Na stadion docieramy grubo ponad trzy godziny przed spotkaniem, ale obiekt już jest zapełniony. Na trybunach 15 tys. obiektu z dziesięć tysięcy fanów więcej. Z Mouloudi przyjechało pół tysiąca, a chciało 5 tysięcy.

Atmosfera nie do opisania. Gęstniała z minuty na minutę. Akurat w miejscu gdzie siedzieliśmy stały trzy ambulanse, więc z Maherem mieliśmy dobry przegląd co się działo. Około 10 rannych policjantów i z 20 kibiców. Rozbite głowy czy inne na szczęście niegroźne dla życia obrażenia…

W naszych warunkach ten mecz na pewno nie zostałby dokończony. Starcie Piasta Gliwice z Górnikiem Zabrze kilka tygodni temu, przerwane przez sędziego w 81 minucie, to było nic w porównaniu z tym co działo się na stadionie 1 listopada 1954 w Tizi Wuzu, gdzie cztery late temu, od rzucanych kamieni, zginął kameruński piłkarz Albert EbosseZOBACZ TEKST ZABILI SWOJEGO PIŁKARZA

Teraz kamieniem w I połowie dostał bramkarz reprezentacji Algierii Faouzi Chaouchi. Został trafiony w nogę. Arbiter Mustapha Ghorbal nie zareagował. To jeszcze było nic. W 55 minucie przy prowadzeniu niesionych szaleńczym dopingiem gospodarzy 2:1, śpieszący się po piłkę Chaouchi pognał za futbolówką kilkadziesiąt metrów. Chłopcy od podawania nie spieszyli się. Kiedy bramkarz Mouloudi biegł w kierunku swojego pola karnego został zaczepiony przez miejscowego ochroniarza. Doszło do słownej przepychanki po czym jeden opluł drugiego. Skończyło się tym, że obrażany od początku meczu były bramkarz JS Kabylie zobaczył czerwoną kartkę, a ochroniarz, przy aplauzie ponad 20 tys. miejscowych fanów, w kajdankach opuścił stadion…

Ostatecznie skończyło się na wygranej JSK 3:1. Po meczu część kibiców wbiegła na boisko. Na szczęście nie doszło do jakiś większych rozrób. Zresztą fani Mouloudi spokojnie wjechali i wyjechali z miasta, choć nie obyło się od pojedynków na pięści, na szczęście nielicznych, na trybunach.

Ten wpis zostal opublikowany w czwartek, Kwiecień 5th, 2018 o 22:48 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

2 odpowiedzi dla “Korespondencja z Algierii. Więcej niż mecz”

  1. Kartagińczyk napisal(a):

    Z jednej strony niesamowite przeżycie, z bliska zobaczyłeś “gorące głowy” Afrykańczyków i uczestniczyłeś w niezłym spotkaniu tamtejszej ligi, z drugiej prawdziwe niebezpieczeństwo. Na szczęście nic się nie stało.

  2. Afrykańska Liga Mistrzów. Rewanże w cieniu tragedii | AfrykaGola.pl napisal(a):

    [...] przegrywając rywalizację z obrońca tytułu sprzed roku Wydad Casablanca i gwinejską Horoyą. Do czołowej ósemki nie udało się też awansować algierskiemu klubowi Mouloudia Alger. Są za to inni faworyci, jak ośmiokrotny triumfator tych rozgrywek egipski Al-Ahly, pięciokrotny [...]

 

Zamiesc komentarz