Piłkarskie tragedie w Afryce

74 ofiary śmiertelne i setki rannych. Taki jest póki co tragiczny bilans tego co wydarzyło się po środowym meczu egipskiej Premiership w Port Said pomiędzy Al-Masry Club, a Al-Ahly. To jedna z największych futbolowych tragedii w historii. Wszyscy zachodzą w głowę, jak do tego mogło dojść. Dlaczego na stadionie było tak mało policji i służb odpowiedzialny za porządek? Kto może stać za tą masakrą?

Sam byłem w Port Said kilka razy podczas rozgrywanego tam w 2006 roku Pucharu Narodów. W porównaniu z wielomilionowym Kairem to ciche i spokojne miasteczko (ok. 600 tys. mieszkańców) . Akurat wtedy rozgrywała tam swoje mecze reprezentacja Zimbabwe, w której nie brakowało zawodników z „polską przeszłością”. W kadrze „Wojowników” byli Shingayi Kaondera (Górnik Zabrze), Gift Muzadzi (Lech Poznań), George Mbwando (Lech), Lloyd Chitembwe (Hutnik Warszawa) czy Ronald Sibanda (Śląsk Wrocław).

Na stadionie w Porta Said było spokojnie i bezpiecznie. Bez problemów można się było poruszać po mieście. Zostałem tam zresztą na dwa dni, sam wracałem potem do Kairu i w życiu by mi nie przyszło do głowy, że może dojść do takiej tragedii.

Owszem, wiem jakie są animozje pomiędzy dwoma największymi i najbardziej utytułowanymi klubami z Egiptu, oboma zresztą z Kairu czyli Al-Ahly i Zamalek, ale Al-Masry Club? Też nie darzą sympatią „Czerwonych Diabłów”, przydomek Al-Ahly, ale takiej eskalacji nienawiści nikt się nie spodziewał.

To niestety nie jedyna boiskowa tragedia na afrykańskich stadionach. W 2001 roku do dramatu doszło w Akrze. Tam spotkały się w meczu ligowym zespoły, które też nie darzą się sympatią: Hearts of Oak z Akry i Asante Kotoko z Kumasi. Na trybunach Ohne Djan Stadium było niespokojnie, bo gospodarze przegrywali 1:2, aż w końcu policja użyła gazów łzawiących. Wybuchła panika, ludzie zaczęli uciekać i tratować się nawzajem. Zginęło 126 piłkarskich fanów.

Smutną historię mają też mecze dwóch wielkich ligowych zespołów Republiki Południowej Afryki: Kaizer Chiefs i Orlando Pirates. W kwietniu 2011 roku derbowy mecz dwóch zespołów z Johannesburga na stadionie Ellis Park, który ma pojemność 60 tys. miejsc, zgromadził dwa razy tyle kibiców. Kolejne 60 tys. czekało przed bramami. Panika i nerwowość fanów spowodowała śmierć 43 osób.

PS. Więcej o tym co wydarzyło się na stadionie w Port Said i dlaczego doszło do takiej tragedii w programie radiowym „Trójki” – „Raport o stanie świata” w sobotę o godzinie 15.

Ten wpis zostal opublikowany w czwartek, Luty 2nd, 2012 o 15:41 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

3 odpowiedzi dla “Piłkarskie tragedie w Afryce”

  1. Czerwone Diabły walczą o mistrzostwo świata | AfrykaGola.pl napisal(a):

    [...] klubu i ten zespół nie przestaje zadziwiać. W lutym w trakcie ligowego meczu w Port Said zginęło ponad 70 fanów Al-Ahli. Z tego powodu liga w Egipcie dalej jest w zawieszeniu. „Czerwony Diabłom” z Kairu nie [...]

  2. 10 najważniejszych wydarzeń w afrykańskiej piłce | AfrykaGola.pl napisal(a):

    [...] aż tylu fanów. Szacuje się, że ta liczba sięga 50 milionów. W lutym podczas ligowego meczu w Port-Said 72 fanów “Czerwonych Diabłów” straciło życie. Liga została zawieszona. Mimo takiej tragedii zespół był w stanie w fantastycznym stylu [...]

  3. Liga w cieniu śmierci | AfrykaGola.pl napisal(a):

    [...] zbytnią sympatią protestujące teraz Bractwo. Zresztą Al-Ahli w politykę zostało wmieszane przy tragedii w Port-Said 1,5 roku temu, kiedy to zginęło 74 kibiców “Czerwonych Diabłów&…. W grupie B oba mecze są ważne, bo po dwóch kolejkach gier cały kwartet ma na swoim koncie 10 [...]

 

Zamiesc komentarz