Finał nadal trwa…

Jubileuszowa edycja 35 Coupe d’Afrique na pięknych stadionach Maroka trwała od 21 grudnia do 18 stycznia. W decydującej batalii faworyzowani gospodarze, czwarta drużyna MŚ 2022 zmierzyła się z Senegalem. Od finału minęło już 1,5 tygodnia, ale można odnieść wrażenie, że decydujący mecz nadal trwa!

W grze o złoto doszło do skandalu. W doliczonym czasie arbiter z DR Konga Jean-Jacques Ndala najpierw nie uznał bramki zdobytej przez Isamela Sarra, a zaraz potem podbiegł do monitora i przyznał karnego Marokańczykom za faul na Brahimie Diazie. Wściekli Senegalczycy zeszli do szatni, nie chcieli grać. Na murawie został tylko Sadio Mane. W końcu, po wielu rozmowach, pertraktacjach, a także w dużej mierze dzięki właśnie Mane, który jako jedyny z ekipy gości nie zszedł z boiska, mecz dokończono. II połowa przedłużona została o 24 minuty, Diaz w decydującym momencie jedenastkę zaprzepaścił, podając praktycznie Edouardowi Mendy, a w dogrywce Lwy Terangi przesądziły sprawę na swoją korzyść wygrywając 1:0.

Teraz na światło dzienne wypływają różne historie. Finał odbywał się na oczach szefa FIFA Gianni Infantiono, który powiedział, że to co się działo było nie do zaakceptowania. Od meczu rozegranego 18 stycznia w Rabacie upłynęło już sporo czasu, a CAF czyli Afrykańska Konfederacja Piłkarska nie zdobyła się nawet na oficjalny komunikat w całej sprawie.

Finałowe spotkanie dalej budzi ogromne kontrowersje po wielu stronach. Marokańscy lekarze i studenci rezydujący w Senegalu byli ostrzegani przez media w swoim kraju, żeby ograniczyć aktywność. O spokój apelował nawet król Maroka Mohammed VI. W poniedziałek do Rabatu przyleciał nawet premier Senegalu Ousmane Sonko, wszystko żeby uspokoić sytuację, która w pewnym momencie zaczęła się wymykać spod jakiejkolwiek kontroli.

Jeden z działaczy Senegalskiego Związku Piłki Nożnej (FSF) Bacary Cisse powiedział, że przed finałowym meczem najpierw zasłabł Krepin Diatta. Został zabrany do szpitala, mecz oglądał na wózku inwalidzkim, nie potrafił nawet mówić. Potem zasłabł Ousseynou Niang. – Miał te same symptomy co Krepin Diatta. W przerwie w szatni zasłabł jeszcze Pape Matar Sarr. To było wszystko straszne i przerażające – mówi Bacary Cisse.

- Rano, w dniu finałowego meczu źle się poczułem, ale myślałem, że to minie. Prawdziwe problemy zaczęły się w autobusie w drodze na stadion. Ból był wszędzie, zwłaszcza w głowie – to było bardzo dziwne. Szkoleniowcy zdecydowali, że w takiej sytuacji oczywiście nie mogę grać. Trafiłem do szpitala i przeszedłem kilka badań, ale nic nie wykryto. Nawet w nocy miałem kolejne epizody. Do dziś nie wiem, co się ze mną stało… – powiedział Krepin Diatta, piłkarz Monaco periodykowi l’Observateur.

Marokańczycy odrzucili jakiekolwiek zarzuty o próbę trucia rywali, traktując wszystko jako fake newsy, też podsycane przez media z Algierii. Dlaczego akurat stamtąd? Pomiędzy sąsiadami z Afryki Północnej od lat trwa polityczny konflikt, a granica, z powodu sytuacji Sahary Zachodniej, jest zamknięta. To też dlatego Marokańczycy nie chcieli, żeby ćwierćfinałowy mecz z Kamerunem gwizdał im algierski sędzia Mustapha Ghorbal – spotkanie prowadził Dahane Beida z Mauretanii.

Odebrać mistrzostwo!

Na liczne fake newsy zwrócił uwagę portal moroccoworldnews.com. Jedną z takich nieprawdziwych informacji miała być ta, że w wyniku bójki na stadionie zginął jeden z kibiców Lwów Terangi. Faktycznie mocno poszkodowany został jeden z miejscowych, marokańskich ochroniarzy. Przy okazji portal przypomniał inne niesportowe postawy piłkarzy z Senegalu, którzy nie potrafili się pogodzić z porażką z Tunezję w ćwierćfinale PNA 2004. Podobnie było z przegranym meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej w Dakarze w eliminacjach Pucharu Narodów we wrześniu 2013. Protesty piłkarzy z boiska przeniosły się na trybuny, gdzie doszło do awantur, zaprószono ogień na trybunach, mecz został przerwany, a następnie niedokończony (15 minut przed końcem).

Apeluje się nawet, żeby Senegalowi… odebrać mistrzostwo kontynentu! Takiego precedensu jednak nie będzie.

Wojna w mediach społecznościowych

- Na miejscu byłem świadkiem niesamowitych rzeczy, już pomijam bójkę dziennikarzy przy windzie. Tam wszyscy bili się ze wszystkimi. Po finale poszedłem na ulicę porozmawiać i z jednymi i z drugimi kibicami. Była złość. Fani Maroka mieli pretensje do trenera Walida Regragui, że wpuścił na boisko Hamzę Igamane, który szybko nabawił się kontuzji i musieli grać w dziesiątkę. Senegalczycy byli wiadomo, zadowoleni. Wydawało się, że jak to po meczu, wiele emocji, ale zaakceptowano to co się wydarzyło. Natomiast potem w social mediach, to już było coś niesamowitego! Można było czy można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś kontynentalną wojną. To mnie naprawdę denerwuje. Byłeś w Maroku jak ja byłeś, na kilku Pucharach Narodów. To była świetnie zorganizowana impreza, na wspaniałych stadionach, a wszyscy po kraju mogli podróżować pociągami szybkich prędkości. Gdzie w Afryce można tak podróżować? To był świetny turniej! – podsumowuje wszystko mający tunezyjskie korzenie Ali Farhat, dziennikarz Deutsche Welle.

TEKST UKAZAŁ SIĘ W KATOWICKIM DZIENNIKU SPORT

Ten wpis zostal opublikowany w środa, Styczeń 28th, 2026 o 16:16 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

 

Zamiesc komentarz