Weah jeszcze poczeka na prezydenturę

Wczoraj w Liberii miała się odbyć druga tura wyborów prezydenckich, w których głównym kandydatem do zwycięstwa jest były świetny piłkarz George Weah. Głosowanie zostało jednak przełożone.

W I turze wyborów w Liberii przed miesiącem, była gwiazda Monaco, PSG czy Milanu, otrzymała 38 proc. głosów. Weah wygrał z urzędującym wiceprezydentem Josephem Boakai (29 proc. głosów). Druga, rozstrzygająca tura miała się odbyć 7 listopada. Dzień przed decydującym głosowaniem liberyjski Sąd Najwyższy zdecydował jednak o jej przełożeniu. Powód? Mający trzeci wynik w I turze kandydat, Charles Brumskine, zaskarżył wyniki wskazując na wiele nieprawidłowości. Wobec takich argumentów sąd zdecydował się na odłożenie głosowania. Na kiedy? Na razie nie podano żadnego terminu.

Patrząc jednak na wyborczą walkę wydaje się, że urzędujące władze robią wiele, żeby wygrał kandydat popierany przez nie. Wiceprezydent Joseph Boakai od lat współpracuje z urzędującą panią prezydent Elleną Johnson Sirleaf, laureata Pokojowej Nagrody Nobla sprzed sześciu lat. Weah stawał z nią w szranki wyborcze w wyborach prezydenckich w 2005 roku, ale przegrał. Oponenci zarzucali mu brak odpowiedniego wykształcenia i kompletny brak doświadczenie. Mówili: „co innego wspaniałe bramki strzelane na ligowych boiskach we Francji, Włoszech, Anglii czy reprezentacji swojego kraju, której Weah przez lata był największą gwiazdą, a co innego polityka”.

Przez lata Weah nadrobił jednak zaległości w nauce, umocnił też swoja partię Kongres na Rzecz Demokratycznych Zmian (CDC). W grudniu 2014 roku został senatorem, pokonują w wyborczej walce syna pani prezydent Roberta Sirleaf’a.

Teraz, najlepszy piłkarz świata 1995 roku, jedyny zawodnik z Afryki, który otrzymał „Złotą piłkę” FIFA, ma chrapkę na prezydenturę. Czy się uda pokażą najbliższe tygodnie? Może być jednak trudniej niż na piłkarskim boisku…

51-letni obecnie Weah dobrze zna bolączki swojego kraju, dotkniętego długą wojną domową, w której zginęło ćwierć miliona ludzi, a niedawno spustoszonego śmiercionośnym wirusem Ebola. W 4,5 mln Liberii średnia długość życia, to 63 lata. Sam Weah urodził się i wychował w slumsach Bushrod Island w Monrovii, a piłka była jego receptą na życie. Do Europy sprowadził go nie kto inny, jak słynny Arsene Wenger w 1988 roku. Na europejskich boiskach, w barwach takich jedenastek, jak AS Monaco, Paris-Saint Germain, Milan, Chelsea, Manchester City czy Olympique Marsylia zrobił oszałamiającą karierę strzelając wiele wspaniałych bramek i zdobywając mistrzostwo Francji, Włoch czy Puchar Anglii. Czy podobnie będzie w polityce? Jego były patron, Arsene Wenger już pogratulował mu wygranej. Na to przyjdzie jednak jeszcze zaczekać. Na razie nie wiadomo, jak długo…

TEKST UKAZAŁ SIĘ W DZISIEJSZYM WYDANIU GAZETY “SPORT”

Ten wpis zostal opublikowany w środa, Listopad 8th, 2017 o 09:39 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

2 odpowiedzi dla “Weah jeszcze poczeka na prezydenturę”

  1. Biker napisal(a):

    Dzięki Michał, że skorzystałeś z mojej sugestii i napisałeś tekst o byłej liberyjskiej gwieździe futbolu. Hmmm czyli jednak druga tura wyborów będzie…..Myślę jednak że George Weah zostanie prezydentem i poradzi sobie z nową rolą. Czekamy na ostateczne ogłoszenie wyników

  2. zich napisal(a):

    Biker – najpierw te wybory muszą się odbyć. Różnie może być…

 

Zamiesc komentarz