Korespondencja z Ghany. Z Piotrówki do Afryki

PREZES IRENEUSZ STRYCHACZ PRZYJECHAŁ DO GHANY NA ZAPROSZENIE OMEJE OKECHUKWU VALENTINE (Z LEWEJ). FOT. MICHAŁ ZICHLARZ/AFRYKAGOLA.PL

Prezesa Ireneusza Strychacza chciałem poznać od dłuższego czasu. Szef trzecioligowego klubu LZS Piotrówka na potęgę zatrudnia przecież u siebie zawodników z Czarnego Lądu. Pod tym względem nikt go w Polsce nie przebije. Obecnie w grającym w trzeciej lidze śląsko-opolskiej zespole gra pięciu piłkarzy z Afryki. To były reprezentant Nigerii Emmanuel Ekwueme, jego brat Chidozie, Franck Adu Kwame z Ghany, Mpako Ndema Zerah z Kamerunu i kolejny Nigeryjczyk Sani Abubakar.
Przy okazji wyjazdu do Ghany mam możliwość poznania prezesa Strychacza. Pytam dlaczego tak często sięga właśnie po afrykańskich zawodników. – Tak jakoś wyszło. Poza tym skąd brać dobrych piłkarzy w Polsce – pyta retorycznie prezes LZS Piotrówka.

Do Afryki, a konkretnie do Akry, szef podopolskiego klubu poleciał na zaproszenie Omeje Okechukwu Valentine. To biznesmen pochodzący z Nigerii, który od kilkunastu lat mieszka w stolicy Ghany. W ostatnim czasie postanowił zainwestować w akademię piłkarską. Jest szefem drugoligowego zespołu z Akry o nazwie Oakzeel FC. Szuka możliwości nawiązania współpracy z klubami z zagranicy.
- Dość niespodziewanie pojawiła się oferta wyjazdu do Afryki, więc postanowiłem z niej skorzystać. Nie miałem wiele czasu na zastanowienie się. Pojechałem tam w celach biznesowych. Okazało się, że szef klub jest Nigeryjczykiem i interesuje go współpraca na wielu płaszczyznach, także jeśli chodzi o piłkę nożną – tłumaczy prezes Strychacz.
Przez kilka dni przyglądał się treningom i meczom ekipy z Akry, a także profesjonalnych klubom. W sobotę gościł na przykład na meczu miejscowej Glo Premier League Liberty Professionals z Heart of Lions. Dzień później odwiedził rodzinną miejscowość Michaela Essiena Awutu Bereku. Oglądał tam jeden z drugoligowych meczów.
- Jestem pod wrażeniem tego co tutaj widzę. Z jednej strony przeżyłem szok, kiedy zobaczyłem, w jakich warunkach żyją tutaj ludzie. Bieda aż piszczy i widać, że ludziom w Ghanie nie żyje się łatwo. Jeśli chodzi o piłkę, to kompletnie zszokowały mnie boiska na których w Ghanie się gra. To zresztą nie boiska, a zwykłe klepiska. Do tego nierówne i krzywe. W takich warunkach łatwo o kontuzje. Z drugiej strony jestem pod wrażeniem umiejętności piłkarskich, w większości młodych zawodników. Talentów w tym kraju naprawdę nie brakuje. Uderzyła mnie też niesamowita gościnność gospodarzy. Tak jak mówię bieda aż piszczy, ale na każdym kroku pełno uśmiechniętych ludzi – podkreśla Ireneusz Strychacz, któremu marzy się zespół złożony z… samych afrykańskich futbolistów!

Ten wpis zostal opublikowany w czwartek, Kwiecień 19th, 2012 o 21:49 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

3 odpowiedzi dla “Korespondencja z Ghany. Z Piotrówki do Afryki”

  1. mateuszmleczak napisal(a):

    Fajnie gdyby zaowocowało to głębszą współpracą. Może wtedy Piotrowka zainwestowałaby w kolejnych młodych graczy z Afryki, co jak w przypadku Cisse może okazać się opłacalne.

  2. Michal Zichlarz napisal(a):

    Piłkarskich talentów w Ghanie nie brakuje. Przekonuję się o tym na miejscu. Dla wielu z nich piłka to jedyna szansa. Sam jestem ciekawy kto z chłopaków, których tutaj widziałem trafi do Europy? Jeden z zawodników Oakzeel FC już jedzie na testy do Odense. Z kolei czołowy napastnik Liberty Professionals ma jechać do Udinese. Jest tutaj w czym wybierać!

  3. Mógł grać w Eintrachcie, a zagra w Piotrówce - Afryka.org napisal(a):

    [...] Czy pozwoli mu na do zdrowie czy dalej jest w formie, to okażę się w najbliższych tygodniach. Na razie zaczyna w LZS Piotrówka, w klubie, który słynie z tego, że stawia na graczy z Czarnego Lądu. Takesure jest kolejnym z [...]

 

Zamiesc komentarz