Rozmowa. Takashi Morimoto: „Infantino jak dobry tata”

TAKASHI MORIMOTO Z SZEFEM FIFA GIANNI INFANTINO.

Takashiego znam od 20 lat. Poznaliśmy się podczas Pucharu Narodów Afryki w Egipcie w 2006 roku. Wtedy pracował jeszcze jako dziennikarz, teraz jest piłkarskim menedżerem. Był też właścicielem i szefem klubu FC Sumida z Ułan Bator. Zamieszczam z Japończykiem rozmowę na temat FIFA, Gianni Infantino, także w tym kontekście afrykańskiej piłki.

Pamiętajmy, nie zawsze europejski punkt widzenia jest zbieżny z tym, co myślą ludzie w innych częściach świata, a myślą inaczej, niż w Europie. Rozmowa z Takashi Morimoto ukazała się w aplikacji katowickiego Dziennika Sport.

Jak patrzy pan na zamieszanie wokół prezydenta FIFA Gianni Infantino, przeciwko któremu po amerykańskim mundialu otwarcie wystąpiła UEFA, a europejską federację wsparła Azja i strefa CONCACAF czyli Ameryka Północna i Karaiby?

- Dla mnie Infantino to człowiek biznesu i polityk. Ludzie krytykują go, wyrażają swoje złe zdanie, ja patrzę na to inaczej. Nie krytykuję, bo potrafi zarobić duże sumy pieniędzy. FIFA to olbrzymia organizacja skupiająca 211 federacji z całego świata. Dla wielu futbol to tylko gra, pasja, emocje, zaangażowanie, ale tak nie jest, futbol to w obecnym świecie przede wszystkim biznes. Podam przykład, selekcjonerem reprezentacji Stanów Zjednoczonych jest Maurico Pochettino, ale czy amerykańska federacja wypłaca mu pensję? Nie, bo robią to prywatni inwestorzy. Futbol to przede wszystkim wielki biznes, a w nim chodzi o zarabianie olbrzymich pieniędzy, tym zajmuje się prezydent FIFA.

Wielu nie podobają się jego działania. Weźmy „słynne” już „hydration brakes” podczas ostatniego mundialu, które denerwowały kibiców na stadionie czego sam w Stanach byłem świadkiem słysząc gwizdy. Takie działania nie idą z duchem piłki, nie uważa pan?

- Z drugiej strony dzięki tym przerwom w meczach, telewizyjne stacje mogły emitować reklamy zarabiając, także dla piłki, jeszcze większe pieniądze. Sponsorzy wykładali na wszystko olbrzymie kwoty!

W życiu zobaczył pan tysiące meczów na wszystkich kontynentach, w Polsce na meczu w europejskich pucharach był pan po raz pierwszy w 1998 pomiędzy Polonią Warszawa, a Dynemem Moskwa, był pan na wielu mistrzostwach świata, mistrzostwach Azji, Pucharach Narodów Afryki. Czy przez takie działania futbol nie traci swojej duszy? Weźmy chęć sprzedaży praw do organizacji MŚ zewnętrznej firmie…

- Dzięki temu FIFA jest w stanie zarobić jeszcze większe pieniądze. Futbol to teraz nie tylko gra. O tym o czym mówisz, to idea piłki z lat 80. To już przeszłość, to stare czasy, a w nich w Pucharze Mistrzów na równi z równym mógł rywalizować z najlepszymi mistrz Luksemburga. Teraz są czasy Champions League, wszystko się zmieniło, czas idzie do przodu. Owszem, można grać w Champions League, ale trzeba przebrnąć przez eliminacje co nie jest łatwe, a widać to choćby na przykładzie polskich klubów. Liga Mistrzów została dla elity, nie dla wszystkich. Co chcę przez to powiedzieć, w takiej europejskich Champions League nie wszyscy mogą grać. FIFA się krytykuje za jej działania, ale inne konfederacje robią przecież dokładnie to samo! Kibice nie chcą oglądać starcia Paris Saint-Germain z mistrzem Wysp Owczych, chcą patrzeć jak rywalizują z najlepszymi.

Nie tylko jeździe pan po meczach piłkarskich na całym świecie, ale gości też pan na kongresach poszczególnych konfederacji piłkarskich. W zeszłym roku był pan na kongresie COMNEBOL w Asuncion i na kongresach Azjatyckiej Federacji Piłkarskiej i FIFA w kanadyjskim Vancouver. Jaki obraz wyłania się z tych kongresów? Z kim tam ma pan do czynienia, bardziej z działaczami czy może biznesmenami?

- W trzystu procentach, to ludzie biznesu. Kto wspiera FIFA i jej szefa Infantino? Łatwo odpowiedzieć na to pytanie. 20 lat temu FIFA miała swoje problemy, niektórzy wspierali rządzącego Seppa Blattera, a inni nie. Teraz można powiedzieć, że z wyjątkiem UEFA, to Infantino ma pełne poparcie. Mniejsze piłkarsko kraje z takich kontynentów, jak Afryka, Azja, Karaiby, nie są niezależne finansowo, zależą od FIFA w tym sensie, że potrzebują pieniędzy. Jasne, FIFA mówi, że wszystko jest przejrzyste, demokratyczne, ale wiemy jak jest, jak to wszystko funkcjonuje. Wystarczy, że CAF czyli Confederation of African Football, Asian Football Confederation i Confederation of North, Central American and Caribbean Association Football poprą Infantino, a to grubo ponad sto głosów, że wystarczy to do wygranej w wyborach. W nich Somalia ma tyle do powiedzenia, co przykładowo Niemcy.

Ale Azjatycka Konfederacja Piłkarska i CONCACAF stanęły ostatnio po stronie UEFA, kiedy przyszło się sprzeciwić sprawie sprzedaży praw do organizacji MŚ zewnętrznej FIFA Forward Enterprise.

- Nie wierzę w takie poparcie, bo jak przyjdzie co do czego, to CAF, AFC i strefa CONCACAF wspiera Gianni Infantino oraz FIFA. W rzeczywistości jak przyjdzie co do czego, to FIFA może liczyć na wsparcie tych konfederacji, a powód jest jeden – pieniądze.

A jakie w tym wszystkim jest stanowisko Japońskiej Federacji Piłkarskiej, jednej z najsilniejszych w Azji? Wspierają Gianni Infantino czy nie?

- Japońska mentalność jest taka: nie chcemy wojny, nie chcemy konfliktu. Japonia pójdzie drogą, którą obierze AFC. Ostrożna, wyważona decyzja, nie wychodzenie przed szereg. W Azji są w tej chwili mocne finansowo związki, jak przykładowo Arabia Saudyjska, która jak wiemy gościć będzie u siebie najlepszych piłkarzy podczas MŚ 2034. Co do Japonii, to w tej chwili piłkarsko najsilniejszy zespół na kontynencie, ale politycznie nie. Tutaj dominuje Arabia Saudyjska, Katar.

W marcu 2027 kongres FIFA w Rabacie. Czego można się tam spodziewać? Dojdzie do jakiejś rewolucji, zmiany na szczytach władze piłkarskiej federacji?

- Przede wszystkim spodziewam się tego, że na tym kongresie zostanie ogłoszone to, że kolejne klubowe mistrzostwa świata w 2029 roku zostaną rozegrane w Maroku. Dlatego na miejsce kongresu wybrano stolicę tego kraju, to nie przypadek. Marokańczycy odgrywają ważną rolę w strukturach światowej federacji, w piłce. To tam odbył się przecież ostatni Puchar Narodów, to tam rok w rok odbywać się będą MŚ kobiet do lat 17. Pamiętamy też co stało się w finale PNA, kiedy przerwany został mecz Maroka z Senegalem. Po tym jak Senegalczycy udali się do szatni, to po kilku miesiącach tytuł mistrza kontynentu, mimo przegranej na boisku, przyznano Marokańczykom, co FIFA po cichu uznała.

Z drugiej strony CAS czyli Sportowy Trybunał Arbitrażowy w Lozannie ma podjąć 8 października decyzję, kto faktycznie jest mistrzem Afryki…

- Inshallah!

Teraz coraz głośniej słychać zza kuluarów, że finał kolejnych mistrzostw świata w 2030, który wspólnie organizuje Hiszpania, Portugalia, Maroko, to decydujący mecz odbędzie się nie jak planowano wcześniej w Madrycie, ale w Casablance, na nowy powstającym stadionie o pojemności 115 tys. miejsc. Myśli pan, że FIFA jest zdolna do przeforsowania takiej decyzji?

- Myślę, że tak. To głównie dzięki staraniom Hiszpanii kolejne MŚ odbędą się na Półwyspie Iberyjskim. Maroko doszło później i nie ma takiej mocy sprawczej, żeby przeforsować finał u siebie, FIFA jako organizator turnieju jak najbardziej. Niektórzy wątpią w możliwości Maroka, ale to jest piłkarski kraj. Talentów tam nie brakuje, sam przekonałem się o tym na własne oczy widząc dzieci grające w piłkę na ulicach Marrakeszu czy Rabatu. Ludzie tam kochają futbol. To odpowiednie miejsce na organizację najważniejszych piłkarskich imprez, w tym finału mistrzostw świata. Przecież o organizację MŚ starli się już od lat 80., 90. Nie poddawali się, walczyli, mają wsparcie króla i uważam, że jako kraj zasługują na to, żeby zorganizować u siebie finał kolejnego mundialu.

Wróćmy do Gianni Infantino. Zna go pan osobiście? Spotkał się z nim pan.

- Nie że znam go osobiście, to za dużo powiedziane. Spotkałem się z nim podczas kongresu FIFA w Vancouver. To biznesmen, porozmawia, jest otwarty. Na MŚ był na wielu meczach. Może jest krytykowany, pod obstrzałem, ale ludzie muszą zrozumieć, że jako prezydent FIFA odpowiada za 211 związków. Trzeba mieć przed oczyma całościowy obraz, bo piłka to teraz nie tylko gra, nie tylko to co dzieje się na boisku, to coś więcej. W przypadku Gianni Infantino posłużę się mataforą…

Tak?

- Prezydent FIFA jest jak ojciec w rodzinie. Tata nie zawsze musi być dobry dla wszystkich, ale musi zarabiać, żeby utrzymać rodzinę. Gianni Infantino jest właśnie w takiej sytuacji. FIFA organizuje mistrzostwa we wszystkich kategoriach wiekowych dla kobiet, dla mężczyzn, do tego jest futsal, beech soccer, wszelkiego rodzaju kursy począwszy od sędziów, a na trenerach skończywszy. Bierze całkowitą odpowiedzialność za cały futbol, a nie tylko za jakiś jego wyrywek. Tutaj trzeba wspierać wysiłki prezydenta Infantino, bo bez pieniędzy nie byłoby kursów trenerskich w Malawi. Za kursy w Zimbabwe płacił z własnej kieszeni, z własnych pieniędzy. Wiem jak to jest działać, bo sam byłem właścicielem i szefem klubu w Mongolii FC Sumida Ułan Bator. Nie chodziło o miłość do klubu, ale o pieniądze. Tak też jest w przypadku FIFA i o tym trzeba pamiętać.

Uważa pan, że po kongresie w marcu przyszłego roku Infantino utrzyma swoją pozycję szefa FIFA?

- Tak. Piłkarze, kluby zarabiają w tej chwili ogromne pieniądze. Podczas ostatnich klubowych MŚ nie było sponsora co do pokazywania meczów, ale Infantino porozmawiał z Arabią Saudyjską i to ona wyłożyła kasę na przekaz. Futbol to biznes.

Ten wpis zostal opublikowany w sobota, Sierpień 22nd, 2026 o 01:05 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

 

Zamiesc komentarz