Słonie w kompanii karnej

Dobra gra biało-czerwonych i efektowne zwycięstwo nad Wybrzeżem Kości Słoniowej daje nadzieję, że w kolejnym rankingu FIFA nasza reprezentacja awansuje o kilka miejsc do przodu. Na razie jest tragicznie słabo, bo Polska znajduje się na 71 miejscu. O „oczko” wyżej jest ekipa „Żurawi” z Ugandy, a tuż za nami narodowa jedenastka „Wiewiórek” z Beninu.

W tym samym rankingu Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej Wybrzeże Kości Słoniowej jest na miejscu 19 tuż przed Francją czy Serbią. „Słonie” grające w Poznaniu bez swoich liderów Didiera Drogby czy Salomona Kalou rozczarowały. I to może nawet nie postawą na boisku, ale raczej tym jak się zachowywali. Sporo fauli, złośliwych i ostrych zagrań, a po ostatnim gwizdku arbitra z Japonii od razu pobiegli do szatni.

No cóż, nie pierwszy raz okazało się, że rankingi rankingami, a bezpośrednia rywalizacja to co innego. O dobrych manierach nie ma co tutaj mówić czy pisać. Ale przypomina mi się jedna sytuacja. Po tym, jak Wybrzeże Kości Słoniowej zdobyło mistrzostwo kontynentu w 1992 roku w kolejnych latach było już tylko gorzej. Może też i dlatego, że nie rozliczono się z miejscowymi szamanami…

Zobacz tekst: Zadarli z miejscowymi szamanami.

Dziesięć lat temu, po tym, jak jedenastka „Słoni” kompletnie zawiodła w turnieju o Puchar Narodów Afryki na stadionach Ghany i Nigerii, gdzie nie zdołała awansować nawet do ćwierćfinału, po przyjeździe do domu czekała na nich bardzo niemiła niespodzianka. Po przylocie z Akry do Abidżanu piłkarze zostali umieszczeni w… bazie wojskowej.

Z książki „Afryka gola! Futbol i codzienność”.

„Tak zdecydował ówczesny dyktator kraju Robert Guei. Piłkarze przez trzy dni musieli ciężko pracować i wysłuchiwać pogadanek na temat tego, jak należy grać oraz reprezentować swój kraj, żeby nie przynieść mu wstydu. Widać, że taka twarda lekcja dana futbolistom przyniosła dobre efekty! No bo przecież teraz „Słonie” to czołowy zespół na Czarnym Lądzie.”

Teraz praktycznie wszyscy reprezentanci WKS grają w klubach europejskich, więc do Abidżanu wracają tylko co jakiś czas. Nie grozi im pobyt w karnej kompanii, jak w 2000 roku. Wszędzie reprezentują jednak swój kraj, więc dobrze byłoby, aby zawodnicy „Słoni” o tym nie zapominali.

Ten wpis zostal opublikowany w czwartek, Listopad 18th, 2010 o 15:56 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

 

Zamiesc komentarz