Senegalczycy mają kim straszyć

W SENEGALU GRA SIĘ W PIŁKĘ WSZĘDZIE. TUTAJ IL DE GOREE. WRZESIEŃ 2006. FOT. M.ZICHLARZ

W styczniu 2008 roku, kiedy „Lwy Terangi” z kretesem odpadły z Pucharu Narodów Afryki, kibice puścili z dymem siedzibę Senegalskiej Federacji Piłkarskiej i chcieli też podpalić Stade Leopold-Sedar Senghor w Dakarze. Interweniowała policja i wojsko.

Wiele osób pyta mnie po losowaniu mistrzostw świata o Senegalczyków i o ich siłę. Kiedy przed losowaniem rozmawiałem w Krakowie z trenerem Henrykiem Kasperczakiem, ten mówił o kwintecie reprezentacji z Afryki. – Na pewno zespołem o niesamowitym potencjale jest Nigeria. Mieli trudniejszy okres przez kilka lat, ale wychodzą z tego. Mają teraz nową generację piłkarzy i mogą coś zrobić. Jest też mocny Senegal. Piłkarze stamtąd grają w dobrych europejskich klubach, a perspektywiczny zespół ma też Maroko. To drużyny, które mogą sprawić niespodziankę – mówił doświadczony szkoleniowiec.

“Lwy Terangi” są mocne, wielu ich piłkarzy gra w silnych klubach od Anglii, po Francję czy Włochy, ale w ważnych turniejach w tej dekadzie zawodzą. Tak było w styczniu i lutym na boiskach w Gabonie. Tak też było podczas finałów Pucharu Narodów w 2015 i 2012 roku, a także wcześniej.

Od „Białego czarodziej” do Kasperczaka

Na początku tego wieku reprezentacja z tego kraju należała do najlepszych nie tylko na swoim kontynencie. W 2002 roku, dowodzeni przez „Białego czarodzieja”, jak mówiono i pisano o legendarnym francuskim trenerze Bruno Metsu, wywalczyli wicemistrzostwo kontynentu, a później okazali się rewelacją azjatyckich mistrzostw świata, eliminując po drodze Francję, Urugwaj czy Szwecję. „Lwy Terangi” doszły wtedy do ćwierćfinału, gdzie po dogrywce 0:1 ulegli Turcji. Gwiazdą zespołu był El Hadji Diouf, dwukrotnie, w 2001 i 2002 wybierany piłkarzem roku na Czarnym Lądzie. Do tego dochodzili inni świetni piłkarze, jak Tony Sylwa, Papa Bouba Diop czy świetni z przodu Henri Camara oraz Khalilou Fadiga.

Potem nastąpił okres stagnacji. Tym, który miał odrodzić futbol w Senegalu i zdobyć dla niego pierwsze mistrzostwo Afryki, którego nigdy w historii nie udało się jeszcze zdobyć, był Henryk Kasperczak. Doświadczony polski trener prowadził „Lwy Terangi”, jeszcze z gwiazdami MŚ z Korei i Japonii, w latach 2006-08. Skończyło się na wielkiej klapie. Piłkarze zamiast ciężko pracować zabawiali się po treningach i zaliczyli klęskę podczas Pucharu Narodów 2008 roku w Ghanie. Byłem wtedy na miejscu w Tamale i z bliska mogłem widzieć, jak wściekał się na swoich zawodników spokojny zazwyczaj trener Kasperczak, który po drugim meczu w grupie przeciwko Angoli zrezygnował z prowadzenia takiej kadry. ROZMOWA Z EL HADJI DIOUFEM

Senegalskie odrodzenie

- Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Mamy nie tylko wielkie indywidualności i świetnych piłkarzy, jak Sadio Mane, Kalidou Koulibaly, Cheikhou Kouyate czy Idrissa Gana Gueye, z którym byłem w kadrze juniorów Senegalu, ale też jesteśmy mocni, jako zespół. Powiem ci, jak będzie, w pierwszym meczu musicie się liczyć z porażką, bo Senegal w meczach otwarcia mistrzostw świata czy Pucharu Narodów zawsze wygrywa. To drużyna, która stać co najmniej na ćwierćfinał mistrzostw świata. Mam nadzieję, że znajdziemy się tam właśnie z reprezentacją Polski – mówi Idrissa Cisse, senegalski napastnik hiszpańskiego czwartoligowca Villacarillo CF, który przez wiele lat grał w Polsce, zaliczając m.in. dziesięć występów w ekstraklasie w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała.

W Senegalu nie brakowało i nie brakuje świetnych napastników. W przeszłości był to Jules Bocande, który straszył bramkarzy na boiskach Ligue 1 w latach 80. Potem był wspomniany El Hadji Diouf, Camara, Fadiga, a następnie Mamadou Niang czy Demba Ba. Teraz są kolejni świetni snajperzy, którzy z powodzeniem odnajdują się w europejskich klubach, z wartym 34 mln funtów Sadio Mane z Liverpool’u na czele.

- Nie potrafię ci odpowiedzieć na pytanie, skąd u nas było i jest tak wielu dobrych napastników. Na pewno znakomita plejada graczy pochodzi z Mediny, to duża dzielnica w Dakarze, z której sam jestem – mówi Idrissa Cisse, którego ojciec Sega Cisse, był reprezentantem kraju i grał we francuskim Nantes.

Spokrewniony z selekcjonerem

- Z Mediny pochodzi mój brat Lamine Moise, który grał w klubach z Niemiec, LR Ahlen i Waldhof Manheim. Stamtąd są też inni, jak reprezentant Senegalu na mistrzostwa świata w 2002 roku Souleymane Camara i Omar Daf, a także inni reprezentanci, Moustapha Diallo czy obecny kadrowicz Fallou Diagne z francuskiego Metzu – tłumaczy Idrissa Cisse, który jest… spokrewniony z obecnym selekcjonerem Aliou Cisse.

- To ze strony ojca – jak tłumaczy były piłkarz LZS Piotrówka, Ruchu Radzionków, Okocimskiego Brzesko, Energetyka ROW Rybnik, Podbeskidzia czy Polonii Bytom.

Ten wpis zostal opublikowany w czwartek, Grudzień 7th, 2017 o 17:50 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

7 odpowiedzi dla “Senegalczycy mają kim straszyć”

  1. Lolo napisal(a):

    Bońiek potwierdził że prawdopodobnie w marcu
    Polska zagra towarzysko z Nigerią. Bardzo dobre
    testy i dla Polski i dla Nigerii.

  2. Kartagińczyk napisal(a):

    CAF ma już dość skandali z udziałem afrykańskich reprezentacji na mundialu i na długo przed rozpoczęciem turnieju zdecydowała się wypłacić każdemu z pięciu finalistów po pół miliona dolarów, które mają zostać przeznaczone na wypłatę premii oraz pomoc w organizacji przygotowań do zbliżających się mistrzostw.

  3. Lolo napisal(a):

    Czyżby miało to oznaczać koniec kłótni podczas
    Mundialu? Oby oby.

  4. Biker napisal(a):
  5. Biker napisal(a):
  6. Biker napisal(a):
  7. Lolo napisal(a):

    Oficjalnie : Polska vs Nigeria 23 Marca.

 

Zamiesc komentarz