Wszystko o lidze tunezyjskiej

Dzisiaj na blogu debiut Mateusza Hachlicy. To “nasz” Kartagińczyk. Czytając poniższy tekst łatwo się zorientować, dlaczego podpisuje się taką, a nie inną ksywką na blogu. Śmiało można powiedzieć, że o lidze tunezyjskiej wie wszystko, o czym przekonacie się czytając poniższy tekst. Jak się okazuje, tamtejsza liga ma podobne problemy do naszej. System rozgrywek, liczba obcokrajowców w składach… Zresztą przeczytajcie sami.

Mateusz Hachlica jest doktorantem na Uniwersytecie Szczecińskim.

Przed rozpoczęciem obecnie trwającej 91 edycji tunezyjskiej ligi, znanej jako Championnat la Ligue Professionnelle 1 (CLP-1), zmianie uległa formuła rozgrywek. Zasadniczym jej celem jest zmniejszenie liczby uczestników, od sezonu 2017/2018, do czternastu drużyn. W tle pojawiają się pobożne życzenia tamtejszych włodarzy piłkarskich o zwiększeniu w ten sposób poziomu ligi, co miałoby przyczynić się do rozwoju poszczególnych klubów.

Na czym polega wspomniana modyfikacja? Otóż 16 zespołów, zamiast grać jak do tej pory systemem „każdy z każdym” (30 kolejek), zostało podzielonych na dwie grupy – po osiem w każdej. Trzy uplasowane najwyżej w każdej z nich zapewniało sobie awans do tak zwanej Grupy mistrzowskiej, gdzie oczywiście będą rywalizowały ze sobą o tytuł najlepszej drużyny w Tunezji i miejsca gwarantujące udział w rozgrywkach kontynentalnych. Ostatnie kluby z obu grup od razu spadały do drugiej ligi, kończąc zmagania w połowie lutego! Natomiast te, które zajęły pozycję od 4 do 7, przechodziły do Grupy spadkowej. W niej drużyny z ostatnich dwóch miejsc również zostaną relegowane do niższej klasy rozgrywkowej, a trzeci od końca zespół zagra baraż z przedstawicielem drugiej ligi.

Podsumowując – z CLP-1 w sezonie 2016/2017 spadną cztery zespoły, a od przyszłej edycji w lidze będzie grało ich 14. Zmiana wydaje się przekombinowana i mogła wyglądać o wiele lepiej, gdyby po trzydziestu kolejkach, bez podziału na grupy, z ligi bezpośrednio spadały trzy lub cztery najsłabsze kluby, a ich miejsce awansowały wtedy jeden albo dwa z drugiej ligi. To nie pierwsza metamorfoza struktury rozgrywek w ostatnich latach, bowiem w najwyższej klasie rozgrywek o mistrzostwo Tunezji grało już 12, 14, a także 16 zespołów, z podziałami na grupy, jak i bez nich. Częste modyfikacje nie wpływają zbyt korzystnie na rozwój futbolu w tym kraju. Przydałaby się stabilizacja, inaczej trudno oczekiwać zwiększenia poziomu ligi i sukcesów klubów na arenie międzynarodowej.

Sezon w pełni

Obecnie, w połowie marca, od kilku tygodni znani są pierwsi spadkowicze – EO Sidi Bouzid i prowadzona niegdyś przez Andrzeja Płatka Olympique Béja – a także uczestnicy poszczególnych grup. Oczywiście rozpoczęły się w nich już zmagania, które zakończą się w maju. W Grupie mistrzowskiej, gdzie niespodziewanie występuje zespół US Ben Guerdane, faworytami są – co nie może dziwić – Espérance de Tunis oraz Étoile du Sahel z miasta Susa. Ekip tych nie trzeba zbytnio przedstawiać, gdyż powinny być znane każdemu kibicowi futbolu afrykańskiego. Odnosiły one niemałe sukcesy zarówno w rozgrywkach krajowych, jak i kontynentalnych. Obie przed przystąpieniem do walki o tytuł najlepszego klubu w Tunezji dokonały zmiany trenerów. Dwudziestosześciokrotny mistrz kraju – noszący przydomki „Mkachkha” („Uśmiechnięta”) czy „Taraji” („Nadzieja”) – Ammara Souayaha zastąpił Faouzi Benzarti, który kilka dni wcześniej prowadził jeszcze „Czerwone Diabły” z Susy. Jego kandydatura wzbudziła sprzeciw sporej części kibiców, opowiadających się za zatrudnieniem Francuza Patrice’a Carterona. Odkąd jednak po raz piąty w swej karierze objął stanowisko trenera w Espérance, zespół ze stolicy przegrał tylko jedno spotkanie, pozostałe pięć wygrał. Natomiast Étoile du Sahel przekonał Huberta Veluda, by porzucił TP Mazembe i spróbował powalczyć o mistrzostwo w lidze tunezyjskiej, jak i w rozgrywkach Afrykańskiej Ligi Mistrzów.

Warto również zwrócić uwagę na ES Métlaoui, zespół bez większych wirtuozów, spisujący się już w poprzednim sezonie nadzwyczaj rewelacyjnie. Na ten moment podopieczni Mohameda Koukiego wyprzedzają w tabeli mające nie od dziś spore aspiracje Club Africain Tunis i „Juventus Arabów”, czyli CS Sfaxien.

W Grupie spadkowej nieoczekiwanie znalazła się ekipa CA Bizertin, pragnąca na stałe dołączyć do „wielkiej czwórki” (Club Africain, Espérance, Étoile du Sahel, Sfaxien) i nawiązać do lat czterdziestych oraz osiemdziesiątych XX wieku, kiedy to osiągała sukcesy. W ostatnich latach rozwinęła kilku zawodników, grających lub chociaż ocierających się o różne szczeble reprezentacyjne „Orłów Kartaginy”. Systematycznie jednak ich sprzedawała klubom z Tunisu. W ten sposób trudno zbudować zespół walczący o wysokie cele. Dziwić może również nieco obecność w tym gronie AS Marsy, ale jest ona nieobliczalna – potrafi skończyć sezon na piątym lub szóstym miejscu, by następnym razem zająć dziesiątą lokatę. Oba te zespoły zajmują po dwóch rozegranych w tej grupie kolejkach ostatnie miejsca. Przewodzą w niej z dorobkiem czterech punktów: ES Zarzis, Stade Gabèsien i US Tataouine. Pozostało jeszcze dwanaście serii spotkań. Niewątpliwie walka o utrzymanie, podobnie jak o mistrzostwo, będzie zacięta i nikogo nie należy jeszcze skreślać.

Gwiazdy mimo ograniczeń

W CLP-1 obowiązuje limit obcokrajowców – w jednej drużynie w meczowej osiemnastce może znajdować się wyłącznie trzech zawodników nieposiadających tunezyjskiego paszportu. Tylu może przebywać jednocześnie na boisku w trakcie meczu, ale wtedy na ławce rezerwowej nie ma żadnego innego cudzoziemca. Przepis ten jest restrykcyjny, znacznie bowiem ogranicza politykę transferową klubów i nie wpływa na zwiększenie poziomu ligi. Kluby zostają zmuszone do nieustannego kształtowania rodzimych zawodników, co akurat stanowi jego zaletę, albo do inwestowania w takowych, a jak wiadomo najlepszych z nich zgarniają krajowi potentaci lub kluby zagraniczne. W dodatku nie ma aż tak wielu piłkarzy prezentujących bardzo wysoki poziom. Nie można też pozwolić, aby kadry zespołów były zalewane w sposób nieograniczony i czasem bezmyślny cudzoziemcami. Wypadałoby jednak zmodyfikować limit, na przykład pozwalając na wystawianie pięciu takich zawodników, nawet zastrzegając przy tym, że przychodząc do drużyny z CLP-1 muszą być reprezentantami swoich krajów, chociażby młodzieżowymi.

Wielu piłkarzy tunezyjskich, którym nie powiodło się w klubach zagranicznych, decyduje się na powrót do rodzimej ligi, gdzie szybko stają się wiodącymi postaciami. Przykłady stanowią grający w Espérance Khalil Chemmam oraz Ferjani Sassi. Podobnie coraz częściej postępują wychowankowie zespołów europejskich, posiadający obywatelstwo Tunezji, jak Anice Badri. Wyróżniają się oczywiście także zawodnicy od zawsze grający w swoim kraju, choćby jeden z najlepszych bramkarzy na kontynencie – Aymen Mathlouthi oraz jego koledzy z Étoile du Sahel, pomocnicy Mohamed Amine Ben Amor i Hamza Lahmar. W zespole Club Africain ostoją defensywy od kilku lat jest wychowanek Bilel Ifa, zaś na lewej stronie obrony świetnie spisuje się Sliman Kchouk. Należy nadmienić, że w tym trzynastokrotnym mistrzu Tunezji gra bramkostrzelny Saber Khalifa, były piłkarz Olympique Marsylia. W CS Sfaxien warto zwrócić uwagę na prawego defensora Hamzę Mathlouthiego, który podobnie jak Kchouk do niedawna reprezentował barwy „Północnych Rekinów” z Bizerty. Nie można pominąć graczy Espérance, choć wielu z nich zasługuje na osobne wyróżnienie. Na pewno na radarze klubów zagranicznych znajdują się ofensywny pomocnik Saad Bguir, najlepszy strzelec Taha Yassine Khenissi i lewoskrzydłowy Adam Rejaibi.

Przegląd obcokrajowców należałoby rozpocząć od tych znajdujących się w kadrach zespołów z Grupy mistrzowskiej. W rekordowym mistrzu Tunezji gra Hicham Belkaroui, środkowy obrońca z Algierii, jednak w pierwszej części sezonu często przegrywał rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Ali Machanim. Zdecydowanie lepiej radzą sobie jego rodacy w drugim klubie ze stolicy kraju, a mianowicie prawy obrońca Mokhtar Belkhiter i Ibrahim Chenihi. Reprezentant „Lisów Pustyni” – Hameur Bouazza – jest również gwiazdą w Étoile du Sahel. Natomiast w US Ben Guerdane i Sfaxien najlepiej prezentują się piłkarze środka pola: Iworyjczyk Martial Yao, Nigeryjczyk Kingsley Sokari oraz Senegalczyk Serigne Fallou Niang. Podobnie przedstawia się sytuacja w drużynach z Grupy spadkowej, gdzie odznaczają się: Moctar Fall z Senegalu (ES Zarzis), Gwinejczyk Aboubacar Sylla (JS Kairouan), Kameruńczyk Didier Talla (AS Marsa). Wspomnieć trzeba też o prawoskrzydłowym Dramé Michailou, reprezentancie Burkina Faso, wypożyczonym do Stade Gabèsien z tunezyjskich „Czerwonych Diabłów”.

Niepewna przyszłość?

Według rankingu uwzględniającego osiągnięcia drużyn w rozgrywkach kontynentalnych z pięciu ostatnich lat, czyli od 2012 do 2016 roku, liga tunezyjska znajduje się na drugiej pozycji. Poziom CLP-1 zatem jest wysoki i istnieje spora szansa na to, aby się utrzymał, tym bardziej, że ostatnio problemy przezywają zespoły z Demokratycznej Republiki Konga. Trudno myśleć o przegonieniu Egiptu, posiadającego odwiecznych faworytów do końcowych triumfów w zmaganiach pucharowych, czyli oczywiście Al-Ahly i Zamalek. Uważać trzeba ponadto na zespoły z Algierii i RPA.

Jednak w pierwszej kolejności należy zadbać o stopniowe zwiększenie poziomu ligi, bez oglądania się na innych, a także rozwiązać własne problemy, a ich przecież nie brakuje. Oprócz wspomnianych wyżej braku stabilizacji oraz zmianach formatu rozgrywek krajowych, można godzinami dyskutować o nienajlepszej kondycji finansowej tunezyjskich klubów, chociażby poważnie zadłużonego Étoile du Sahel, bezpieczeństwie na stadionach, wprost wyrażanych obawach o neutralność niektórych sędziów i znacząco wpływającym na politykę transferową limicie obcokrajowców.

Nieustannie uwidaczniać się będą łatwiejsze albo trudniejsze kwestie do rozwiązania, nawet w trakcie radzenia sobie z uznawanymi za bieżące. Niekiedy może pojawić się na kilka lat zastój, lecz przyszłość futbolu w Tunezji, mimo sporych wyzwań, nie powinna być widziana w czarnych barwach. Tamtejsze zespoły od dawna mają wyrobioną markę i są uznawane za groźnych i niełatwych przeciwników w turniejach kontynentalnych. Na chwilę obecną bardzo dobrze poczynają sobie w ich eliminacjach i bliskie są awansu do faz grupowych. W Afrykańskiej Lidze Mistrzów swoje mecze na własnych stadionach wygrały Espérance i Étoile , natomiast w Pucharze Konfederacji w pierwszych spotkaniach przedostatniej rundy Club Africain i CS Sfaxien nie pozostawiły wszelkich złudzeń rywalom odnośnie promocji do następnego etapu. Klub z Tunisu rozbił Republic of Sierra Leone Armed Forces aż 9 do 1, a „Juventus Arabów” – trzykrotny triumfator tych rozgrywek – zwyciężył z kameruńskim Yong Sports Academy 5:0. Oczywiście takie wyniki napawają optymizmem, jednak trudno przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń. Próby wytypowania złotych medalistów przypominać może wróżenie z fusów. Zamiast zbytniego dumania nad przyszłością, lepiej skoncentrować się na chwili obecnej i robić małe kroki naprzód.

Ten wpis zostal opublikowany w środa, Marzec 15th, 2017 o 10:21 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

15 odpowiedzi dla “Wszystko o lidze tunezyjskiej”

  1. Kartagińczyk napisal(a):

    Bardzo serdecznie chciałbym podziękować Michałowi za propozycję napisania tekstu i zaprezentowania swoich umiejętności pisarskich oraz wiedzy – nie do końca pełnej – na temat ligi tunezyjskiej. Wiele to dla mnie znaczy! ;)

    P.S. Pracownikiem Uniwersytetu jestem takim, że mi nie płacą :D Czasami prowadziłem zajęcia, ale lepiej chyba napisać, że jestem doktorantem niż pracownikiem.

  2. Michal Zichlarz napisal(a):

    Dziękujemy za już i prosimy o jeszcze, jak będzie jakaś wolna chwila!

  3. Kartagińczyk napisal(a):

    Na pewno pojawi za jakiś czas pojawi się “coś”, jak rozmawialiśmy. Mam nadzieję, że tekst przypadnie również innym do gustu.

    P.S. Nie “Hachlichy” tylko “Hachlicy” w pierwszym zdaniu ;)

  4. Urbus napisal(a):

    Oczywiście, że przypadł.

    Hachlichy brzmi bardziej tunezyjsko ;)

  5. Urbus napisal(a):

    I po Hayatou! Osobiście mam mieszane uczucia po przeczytaniu kilku obszernych wywiadów z nim, bo Ahmad to jedna wielka niewiadoma. Z drugiej strony na organizację w krajach COSAFA jakoś bardzo narzekać nie można, a to był jego główny blok poparcia. Tak czy siak ciekawe czasy, trudno przewidzieć co będzie dalej. Oby to nie była zmiana dla zmiany, bo tak wypada.

  6. Michal Zichlarz napisal(a):

    Widać ciśnienie na zmiany, ale też mam wątpliwości co do zwycięzcy. Gdyby to był Danny Jordaan z RPA, który dostał się do Komitetu Wykonawczego, to byłoby OK. Ahmad, jak piszesz, wielka niewiadoma.

  7. Urbus napisal(a):

    Mnie bardzo cieszy, że do KW załapał się prezydent Recreativo do Libolo. Czysta kartoteka, zbudował krajową potęgę z małego klubiku. Raczej zna się na rzeczy.

  8. Urbus napisal(a):

    Wyczuwam lament na tym forum, bo w planach nowy szef ma rozgrywanie PNA co cztery lata ;) Co trochę gryzie się z jego obietnicą, którą złożył Zambii i Zimbabwe. Mam niestety przeczucie, że niektóre rzeczy będzie próbował zmieniać na siłę, nawet jeśli one wcale zmiany nie wymagają. Szczególnie ta sprawa praw telewizyjnych z Lagardére i Presentation Sports w rolach głównych mocno mi śmierdzi.

  9. Michal Zichlarz napisal(a):

    PNA co cztery lata to byłaby rewolucja… nie wiem czy jej chcemy, ja raczej nie…

  10. Kartagińczyk napisal(a):

    @Urbus – Bardzo się cieszę, że się podobał ;)

    Co do Ahmada, też jestem sceptycznie nastawiony. A rozgrywanie PNA raz na cztery lata, to pomysł chybiony. Jeżeli zostanie zrealizowany może sobie narobić wrogów…

    “W programie wyborczym Ahmad, były minister sportu i rybołówstwa w swoim kraju zapowiedział, że w trakcie czteroletniej kadencji chce diametralnie zmodernizować struktury CAF, przystosować je do nowych standardów, jakie obecnie obowiązują w FIFA. Mają być bardziej przejrzyste, tak, aby wyeliminować zjawiska korupcyjne, które są poważnym problem w afrykańskim futbolu” – zobaczymy.

  11. Kartagińczyk napisal(a):

    Oczywiście chodziło mi o to, że nowy prezydent może narobić sobie wrogów ;)

  12. Urbus napisal(a):

    Chybiony głównie ze względu na to, że futbol reprezentacyjny ma w Afryce mocniejszą pozycję niż gdziekolwiek indziej. I umówmy się – ludzie spoza kontynentu zerkają wyłącznie na ten turniej. Nie wiem czy sztuczna próba podniesienia prestiżu imprezy jest tego warta.

  13. Kartagińczyk napisal(a):

    Nie wiem, czy w ten sposób prestiż zostanie podniesiony, raczej wątpię. Na pewno włodarze i trenerzy klubów europejskich będą się cieszyć. Masz rację, że niektóre ze swoich pomysłów (oby nie wszystkie), Ahmad będzie wprowadzał na siłę, psując to, co funkcjonuje dobrze. Teraz to sami “wizjonerzy”, jak nie Infantino, to teraz ten…

  14. Urbus napisal(a):

    Infantino przyczynił się zresztą bezpośrednio do tego wyboru. Na tyle, że wzburzony Hayatou na odchodnym wygłosił ponoć tyradę o wtrącaniu się FIFA w sprawy CAF ;)

  15. Michal Zichlarz napisal(a):

    wszystko zostało ustalone, z Infantino w roli głównej, na spotkaniu w Harare pod koniec lutego… (https://www.newsday.co.zw/2017/02/24/ahmad-gets-infantino-backing-2/)
    nie ma się więc co dziwić reakcji Hayatou

 

Zamiesc komentarz