Korespondencja z Maroka. Rozmowa. „Pokażemy się u siebie”

Podczas Pucharu Narodów możliwe jest to, że obok siebie biegają piłkarz za setki milionów euro i ci warci niewiele. Tak było w rywalizacji gospodarzy Marokańczyków z Tanzanią, która okazała się z jedną z niespodzianek imprezy i po raz pierwszy wyszła z grupy. Z Lwami Atlasu przegrali walkę o ćwierćfinał 0:1, a kto wie co by było, gdyby w doliczonym czasie sędzia z Mali Boubou Traore wskazał na jedenasty metr po pchnięciu jednego z graczy Taifa Stars. Po meczu porozmawiałem z zawodnikiem reprezentacji Tanzanii Haji Mnoga, która na co dzień gra w czwartoligowym klubie angielskim Salford City.

W Pucharze Narodów Afryki po raz pierwszy w historii wyszliście z grupy. W grze o ćwierćfinał minimalnie ulegliście faworytom, Maroku 0:1. Jak z waszej perspektywy oceni pam turniej?

- Możemy być dumni i zadowoleni. Szczególnie z meczu z gospodarzami. W ostatnim czasie mierzyliśmy się z nimi kilka razy, ten mecz w niedzielę był najlepszy w naszym wykonaniu. Mocno się postawiliśmy. Mieliśmy swoje okazje, dobrze graliśmy. Puchar Narodów Afryki w naszym wykonaniu na duży plus.

I pan może być zadowolony ze swojej gry, bo pokazał, że potrafi grać na wyższym poziomie niż angielska League Two czyli czwarty poziom. Jak pan na to patrzy?

- Przede wszystkim cieszę się, że w spotkaniu z takimi piłkarzami, jacy grają w reprezentacji Maroka, a to zawodnicy klasy top, występujący w wielkich, renomowanych klubach, to pokazałem z kolegami, że potrafimy walczyć bark w bark także z tymi najlepszymi. To był wielki przywilej wystąpić w takim spotkaniu. Jestem z siebie, ze swojej gry i z postawy kolegów dumny.

Kolejny AFCON czyli Puchar Narodów m.in. w pana kraju, bo w czerwcu i lipcu 2027 w Tanzanii, Kenii i Ugandzie. Może u siebie pójdzie wam jeszcze lepiej?

- Na pewno występ u siebie, jak teraz ma to miejsce w przypadku Marokańczyków, to coś innego, specjalnego, możesz liczyć na wsparcie kibiców. Na kolejnym turnieju to będzie naszym udziałem i postaramy się to wykorzystać. Co do mnie, to jestem jeszcze młodym zawodnikiem i liczę, że jeszcze kilka turniejów AFCON przede mną!

Pochodzi pan z piłkarskiej rodziny, pana ojciec występował w drużynie narodowej Zanzibaru, prawda?

- Tak, to prawda, ojciec Selema grał w zespole z Zanzibaru. To w dużej mierze dzięki niemu zostałem zawodowym piłkarzem, choć urodziłem się na Wyspach Brytyjskich. Często jeździł w strony ojca. Jestem dumny, że gram dla swojego kraju, że reprezentuję Tanzanię.

Puchar Narodów wkracza w decydującą fazę. Jak pan ocenia turniej i kto jest faworytem?

- Jak podkreślam, ja czuję się zaszczycony, że mogłem zagrać w takiej imprezie, gdzie jest taki wysoki poziom, wspaniałe stadiony i grają tacy zawodnicy. Rabat gdzie występowaliśmy, robi wrażenie. Inne miasta też. Faworyt? Wiadomo, gospodarze, ale nie jestem do końca pewny czy podołają zadaniu. Poprzednie mistrzostwa w Wybrzeżu Kości Słoniowej pokazały, że na takiej imprezie dosłownie wszystko jest możliwe [WKS wygrał turniej mimo, że wyszło z grupy z 3 miejsca, przegrało z Gwineą Równikową 0:4 i w trakcie zawodów zwolniło selekcjonera – przyp. red.].

Pochodzę z Polski i takie pytanie do pana czy wie, że pierwszym trenerem Tanzanii, który wprowadził ją do Pucharu Narodów i poprowadził w turnieju w 1980 był polski trener Sławomir Wolk?

- Przyznam, że nie wiedziałem. To dawne czasy, ale zainteresował mnie pan tym, na pewno zrobię odpowiedny „reaserch” na ten temat (uśmiech).

Z pewnością z Premier League zna pan polskich piłkarzy Matty Casha czy grających tam jeszcze niedawno Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora?

- OK, kiedy ich wymieniasz to nazwiska kojarzę. Grają jednak kilka lig wyżej niż ja. Ze swojej strony muszę robić wszystko, żeby dostać się na ten wysoki poziom i wtedy być może będę miał okazję do rywalizacji z polskimi zawodnikami! Gra w Premier League to moje marzenie. Jestem jeszcze młody i zrobię wszystko, żeby osiągnąć cel.

ROZMOWA UKAZAŁA SIĘ W KATOWICKIM DZIENIKU SPORT

Ten wpis zostal opublikowany w środa, Styczeń 7th, 2026 o 22:52 i jest napisany pod Afryka. Mozesz sledzic komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanal. Mozesz rowniez zamiescic komentarz, lub sledzic post ze swojej wlasnej strony.

 

Zamiesc komentarz