Rozmowa z Afimico Pululu. „Zasłużyć na powołanie”
W marcu tego roku, przed swoimi 26-urodzinami, urodzony w stolicy Angoli Luandzie Afimico Pululu otrzymał powołanie od ówczesnego selekcjonera reprezentacji tego kraju, Portugalczyka Pedro Goncalvesa na mecze w eliminacjach MŚ. Z powodu kontuzji nie poleciał jednak na spotkania z Libią i Republiką Zielonego Przylądka. W maju zdecydował, że będzie reprezentował nie Angolę, a DR Konga, skąd pochodzi jego rodzina. Za tą decyzją stały też rozmowy z takimi piłkarzami, jak gwiazdor Lampartów Cedric Bakambu z Betisu oraz z Stevem Kapuadi z Legii. Był już dwa razy powołany na zgrupowania DR Konga, ale z powodu urazów jeszcze nie poleciał. Czeka na debiut. Z piłkarzem rozmawiałem przy okazji jego wizyty w Zabrzu i meczu Górnika z Jagiellonią.
Chciałem zapytać korzystając z pana wizyty w Zabrzu o pana grę w reprezentacji. Jeszcze rok temu mówiło się, że będzie pan grał dla Angoli. Ostatecznie zdecydował się pan na DR Konga, skąd pochodzą pana rodzice. Kiedy można się spodziewać debiutu?
- Przede wszystkim to była dla mnie trudna decyzja. Angola to miejsce, gdzie się urodziłem. Tam żyli moi rodzice. Ja sam urodziłem się w Luandzie. Ostatecznie decyzję podjąłem co podyktowało serce. Wychowywałem się wśród rówieśników z Demokratycznej Republiki Konga, czułem że tak należy postąpić i stąd taki mój wybór. Mam nadzieję, że w końcu po powołaniu pojadę na zgrupowanie i zagram w reprezentacji narodowej. To dla mnie, jako dla zawodowego piłkarza byłby kolejny krok w karierze, w rozwoju.
Następny mecz DR Konga, to 13 listopada i gra w Maroku w turnieju barażowym do MŚ z Kamerunem w półfinale, o miejsce w decydującej grze o awans do barażu interkontynentalnego w marcu w Meksyku [w drugiej parze Nigeria gra z Gabonem. Zwycięzca turnieju zagra w marcu w Meksyku – przyp. red.]. Zobaczymy tam pana?
- Czy pojadę do Maroka na ten turniej? Tutaj wszystko zależy od selekcjonera czy będę wśród powołanych. Jeśli będę, to pojadę. Jeśli nie, to będę dalej ciężko pracował, żeby na takie powołanie zasłużyć, przecież przed nami Puchar Narodów Afryki.
Selekcjonerem Lampartów z DR Konga jest doświadczony francuski szkoleniowiec Sebastien Desabre. Ma pan z nim kontakt?
- Mam. Rozmawialiśmy ze sobą kilka razy, pytał jak się czuję czy wszystko jest w porządku. Jak mi idzie.
Jak pan widzi wasze szanse w listopadowym turnieju? Dacie radę wywalczyć miejsce w interkontynentalnym barażu, gdzie zagra 6 drużyn, z których dwie awansują do mistrzostw świata?
- Z Kamerunem, to będzie taki pojedynek „fifty-fifty” czyli pół na pół. Mamy swoje szanse, to samo rywal czyli Kamerun, który przecież ma swoje miejsce w historii afrykańskiego futbolu. Mają więcej tytułów mistrza Afryki niż my. Wszystko jednak zdecyduje się w jednym spotkaniu, w którym wszystko jest możliwe. I my i oni mają swoją jakość, atuty. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz.
Już 21 grudnia początek Pucharu Narodów na stadionach Maroka. W grupie DR Konga jest z silnym Senegalem, Botswaną i Beninem. Jak tutaj widzi pan szanse Lampartów?
- Na pewno nie będzie to łatwy turniej, ale powalczymy. Z Senegalem rywalizowaliśmy w eliminacjach do mistrzostw świata. Zremisowaliśmy na wyjeździe, ale u siebie przegraliśmy i to oni cieszyli się z bezpośredniego awansu. To wiadomo, wymagający i trudny przeciwnik. My jednak rośniemy w siłę, coraz bardziej się z nami liczą, więc mamy swoje szanse. Na pewno będzie tam ciekawa rywalizacja.
Zanosi się na to, że nie będzie pan miał świąt Bożego Narodzenia i przerwy, bo turniej w Maroku potrwa od 21 grudnia do 18 stycznia.
- Nie wiem, mam nadzieję, że tak będzie i że nie będę miał przerwy (śmiech). Chciałbym tam być, chciałbym tam pojechać i zagrać i zrobię wszystko, żeby tak było, żeby być ze swoją drużyną. Muszę ciężko pracować, pokazywać się z dobrej strony, żeby zasłużyć na powołanie od sztabu trenerskiego.
W Pucharze Narodów gracie grupowe mecze w Rabacie, gdzie sam na Puchar Narodów jadę, więc może się tam spotkamy!
- Oby tak było! Na razie muszę zasłużyć na powołanie.


